ISLAM RELIGIĄ POKOJU 30 marca 2009 roku

As-salamu aleikum wa rahmatullah wa barakatuhu… Piękne słowa, codzienne pozdrowienie milionów muzułmanów na całym świecie. Zwrot niosący ze sobą tak ważną, uniwersalną treść – życzenie pokoju, miłosierdzia i błogosławieństwa dla wszystkich, z którymi się spotykamy. Przypomnienie o tym, że w każdej chwili naszego życia ktoś nad nami czuwa i pokazuje drogę do szczęścia. Nie zawsze jednak o tym pamiętamy. W codziennej pogoni często gubimy to przesłanie, a wzniosłe słowa tracą sens i nie zapadają w pamięć na dłużej niż krótka chwila. Nie zastanawiamy się nad nimi, stają się tylko powitaniem równie zwykłym, jak życzenia dobrego dnia.

Dlaczego tak się dzieje? Czy zapominamy o wszystkim, czego powinniśmy pilnować, co pojęliśmy od dnia, w którym nauczyliśmy się rozumieć słowa Qur’anu? Czy muzułmanie żyjący we współczesnym świecie nie potrafią już zastanowić się czym w swej istocie jest islam? Jakie są jego przesłanie, idee, podstawy? Jakie są zadania muzułmanina, poczynając od początków głoszenia islamu po dzień dzisiejszy? I czy możliwe jest jeszcze przypomnienie wszystkim tych podstawowych prawd, powrót do nich i ponowne pochylenie głowy nad tym, co przekazane zostało za pośrednictwem proroka Muhammada?

Wokół islamu narosło sporo stereotypów, błędnych opinii przynoszących mu szkodę. Szkodę tym większą, że nie istnieje żaden sensowny, istotny powód do wygłaszania niepochlebnych opinii o tej religii, niestety, najczęściej poza postępowaniem samych jej wyznawców. W obecnych czasach, gdy islam, z różnych powodów jest na cenzurowanym, zachowanie i stosunek muzułmanów do rzeczywistości ma fundamentalne znaczenie dla postrzegania nas w świecie chrześcijańskim. To sami muzułmanie są w znacznej mierze odpowiedzialni za ukazanie swojego światopoglądu całemu światu i nikt inny, zwłaszcza niezwiązany ze środowiskiem nie może tego uczynić. Bo wiedza osób postronnych będzie zawsze wyrywkowa, pozbawiona głębi i tej szczególnej więzi, która daje właściwe spojrzenie i dystans do zasad, obowiązujących w łonie wyznawców Allaha.

Wydaje się, że rzeczą najbardziej wpływającą na wizerunek współczesnego muzułmanina czy muzułmanki ma nie omawiana wszędzie ze zgrozą sytuacja kobiety w islamie, nie walka o możliwość noszenia chusty, nie wreszcie historia wyznawców i rozprzestrzeniania się wiary. Islam był postrzegany w gruncie rzeczy neutralnie do momentu pierwszych zamachów terrorystycznych. Do czasu wejścia w krąg światła i ukazania innego oblicza: groźnego, przeczącemu zasadzie, która mówi, że człowiek jest największym dobrem i najpiękniejszym, najbardziej ukochanym dziełem Allaha.

Człowiek cieszy się najwyższą rangą wśród wszystkich stworzeń, będących dziełem Allaha. Jest to istota pełna godności, zdolna do najwyższych osiągnięć. Człowiek rodzi się wolny od winy, w islamie nie istnieje bowiem pojęcie grzechu pierworodnego. Staje się istotą grzeszną dopiero, gdy popełni zły czyn jako osoba świadoma, mająca zdolność wyboru i świadomie wstępująca na złą drogę. Bo przecież tylko wtedy może zostać osądzony za swoje postępowanie. Każdy musi być odpowiedzialny za swe czyny i nikt nie odpowiada za grzechy innych. Człowiek pracuje na swoje zbawienie pod przewodnictwem Allaha, czyli postępując zgodnie z Jego nakazami. Ale te nakazy muszą być właściwie rozumiane. Zgodnie z wszystkimi naukami i zasadami tej religii.

Tymczasem w ostatnich czasach światu pokazali swoje oblicze ludzie groźni. Ludzie uzurpujący sobie prawo do decydowania o dobrym i złym, ludzie, którym wydaje się, że mogą ferować wyroki i posyłać na śmierć niewinnych w imię swoich poglądów, w które niewątpliwie wierzą z całego serca, ale będące w sprzeczności z zasadami, które próbują głosić. Szafują słowem dżihad, jednak już nie pamiętają, lub nie chcą pamiętać jego autentycznego znaczenia. To prowadzi do narastania wrogości wobec światopoglądu, który nigdy wcześniej nie splamił się zabijaniem ludzi innych wyznań, inaczej jak wyłącznie w sytuacji zagrożenia własnych granic i religii. Zapominają o słowach Allaha:
„Zwalczajcie na drodze Boga tych, którzy was zwalczają, lecz nie bądźcie najeźdźcami. Zaprawdę, Bóg nie miłuje najeźdźców! „(2:190)
oraz:
„O wy, którzy uwierzyliście! Trzymajcie się prosto przed Bogiem, dając świadectwo sprawiedliwości. I niech nienawiść do jakiegokolwiek ludu nie skłania was do grzechu, abyście nie popełnili niesprawiedliwości. Bądźcie sprawiedliwi! To jest najbliższe bogobojności. Bójcie się Boga! Zaprawdę Bóg jest w pełni świadomy tego, co czynicie.” (5:8)

Te i inne wersety z Qur’anu pokazują jasno, że sprzeczna z islamem jest jakakolwiek niesprawiedliwość. A niesprawiedliwością jest stosowanie przemocy wobec niewinnych – kobiet i dzieci, które w niczym nie zagrażają innym. Dopuszczalna jest walka w obronie wiary, ale prowadzona wyłącznie wobec tych, którzy jej atakują. Innymi słowy, walka z tymi, którzy również trzymają w ręku broń i mają zamiar jej używać…

Na temat terroryzmu sami muzułmanie zachowują milczenie. To zrozumiałe poniekąd, bo milczenie oznacza wstyd. Wstyd za współwyznawców, którzy zapomnieli, czego ich uczono. Wstyd, że dzieją się takie rzeczy, a nikt nie próbuje im się głośno przeciwstawić. Wstyd wreszcie za to, że ja, wyznawca tej pięknej religii nie mam siły pokazać, że ci, którzy zabijają nie mają racji i postępują niezgodnie z jej zasadami. Wstyd za to, że brak mi siły przebicia, hartu ducha, żeby głosić prawdę i głośno mówić „nie zgadzam się”. Wstyd i zażenowanie wreszcie, że bracia w wierze stają się mordercami, dla których życie własne i życie innych nie ma żadnego znaczenia w imię wydumanych, nieprawdziwych idei…

Z takiego milczenia biorą się nieporozumienia. Jesteśmy w rezultacie zdziwieni, że w mediach, będących własnością świata chrześcijańskiego, ukazują się karykatury proroka Muhammada. Zdziwieni i oburzeni. Podnosi się natychmiast krzyk, który zagłusza rozum. A ten rozum mówi, że nie nauczyliśmy chrześcijan szacunku dla naszych wartości, bo jedni błędnie je pokazują, inni zaś nie protestują i nie próbują nawet prostować błędów. A to na nas właśnie spoczywa obowiązek pokazywania idei, która dla większości świata jest podstawą życia religijnego i społecznego.

Nie ma nic dziwnego w tym, że w konflikcie żadna ze stron nie chce ustąpić, żadna nie chce przyznać się do błędu. Ale konflikt nigdy się nie skończy, jeśli ktoś w końcu tego nie zrobi. Jeśli choć jedna ze stron zatraca się w nienawiści i przemocy, druga do skutku będzie odpowiadać tym samym. Dlatego ktoś musi okazać się mądrzejszy. Zabijanie i przemoc powinno być potępione przede wszystkim przez tych, którym szkodzi najbardziej. Przez samych zainteresowanych – czyli prawych, uczciwych muzułmanów. To nam najbardziej szkodzi wizerunek, jaki stworzyli fundamentaliści, którzy nienawiść głoszą jako słowo Boże. I to my, nie kto inny, powinniśmy rozprawić się z fundamentalizmem we własnym łonie, własnymi siłami. Powiedzieć stanowcze NIE i zwrócić jasne, uczciwe oblicze do wszystkich Ludów Księgi, czyli chrześcijan i Żydów, tak, jak nakazuje Qur’an. I powiedzieć: Przepraszamy za stracone niewinne życia wszystkich, którzy znaleźli się na drodze kroczącego zła.

Pisząca te słowa niejednokrotnie w życiu spotykała się i nadal spotyka z pytaniem, jak może wyznawać religię, która popiera przemoc i zabijanie, a z terroryzmu uczyniła ewangelię. Odpowiadam zawsze w ten sam sposób: nie wyznaję takiej religii. Wyznaję ISLAM – Religię Pokoju.

Iza Melika Czechowska