List otwarty do polskich muzułmanów 2 grudnia 2012 roku

Selim Chazbijewicz

Drodzy bracia i siostry, muzułmanie i muzułmanki

Nasz święty Prorok powiedział w jednym z hadisów: „Łatwiej samemu zabić się nożem, niż pogodzić skłóconych”.

Prawda to wielka. Obecnie skłócenie w naszym Muzułmańskim Związku Religijnym sięga swojego zenitu, walka, niechęć, wręcz nienawiść i chęć za wszelką cenę postawienia na swoim zaślepia obie strony. Nikt nie szuka mądrego kompromisu. Czy ciągłe kłótnie, spory, awantury mają być cechą naszej tatarskiej społeczności ? Czy nie czas się opamiętać, uspokoić emocje, wygasić chęć walki?

Jak można sobie wyobrazić funkcjonowanie Muzułmańskiego Związku Religijnego bez muftiego, który nim kieruje ? Owszem, był taki okres w czasie PRL. Ale był on nam narzucony siłą. Mufti Jakub Szynkiewicz żył w USA do 1966 roku. I dla naszych polskich Tatarów na emigracji nadal był muftim. Czy obecnie ma również dojść do rozbicia całego Muzułmańskiego Związku, zakładanego przez naszych przodków w trosce o przechowanie naszych tradycji, naszego rozumienia religii islamu, naszej wreszcie wspólnoty?

Mufti Tomasz Miśkiewicz nie jest osobą niepopełniającą błędów. Ma też swoje wady jako osobowość, które mógłbym tu wyliczać. Ale któż jest bez wad? Tylko Bóg Wszechmogący. A kto nie popełnia błędów? Ten, kto nic nie robi. Nasz obecny mufti jest absolwentem wyższych studiów teologii muzułmańskiej, które jako jedyny spośród Tatarów ukończył. Zna biegle arabski. Dobrze już się orientuje w warszawskich salonach władzy. Jest bogobojny i religijny autentycznie. Nie na pokaz. Dajmy mu szansę naprawy swoich czynów, jeśli uważamy je za złe! Długo w naszej społeczności nie znajdziemy bardziej odpowiedniego człowieka. Nie marnujmy tego kadrowego potencjału!

Apeluję do wszystkich, którym naprawdę leży na sercu dobro naszego Muzułmańskiego Związku Religijnego, naszej wspólnoty tatarskiej, naszej przyszłości i naszych dzieci!

Decyzje teraz powzięte pod wpływem zawziętości będą skutkowały na długo, długo w przyszłości. Apeluję o spokój, rozwagę, przemyślenie i wycofanie się z nieprzemyślanych decyzji, powziętych pod wpływem chwili, czyjejś namowy, braku właściwego rozeznania. Jeszcze można. Jesteście odpowiedzialni przed Bogiem, naszymi dziećmi i naszymi przodkami!

Nie psujcie tego, co zostało wzniesione z takim trudem, zburzyć jest łatwo, ale odbudować bardzo trudno, albo wręcz niemożliwie. Z naszych kłótni i sporów cieszyć się będą tylko nasi wrogowie i ludzie nam niechętni. Nie przysparzajmy im satysfakcji naszym działaniem.

Myślę, że słowa te piszę nie tylko od siebie, ale i od dużej części naszego tatarskiego społeczeństwa, która nie zgadza się z decyzjami ostatniego kongresu MZR, który odbył się 17 i 18 listopada. Delegaci nie reprezentowali ani wszystkich Tatarów, ani wszystkich opcji. Decyzje były powzięte bez głębszego namysłu nad ich długofalowymi skutkami. Duża część tatarskiej, muzułmańskiej społeczności nie zgadza się z tym. Nie zawsze mechaniczna większość powinna decydować. Nie, to sprawa nas wszystkich, a nie delegatów, którzy też nie zawsze byli do końca demokratycznie wybrani według przejrzystych reguł.

Raz jeszcze apeluję do opamiętania nim będzie za późno!
Prof. nadzwyczajny Selim Chazbijewicz,
członek Komitetu Nauk Orientalistycznych Polskiej Akademii Nauk,
były członek Najwyższego Kolegium MZR,
były imam gminy muzułmańskiej w Gdańsku
i były prezes Związku Tatarów RP.