Nasze ludzkie prawa 16 października 2013 roku

14 października br. na stronie www.bialystok.gazeta.pl ukazał się tekst zatytułowany „Naukowcy z niedowierzaniem o opinii episkopatu w sprawie uboju rytualnego”. Przeczytać w nim możemy m.in. że „żadna tradycja nie może usprawiedliwić wyrządzania zła”, a tym złem ma być jakoby oświadczenie Prezydium Konferencji Episkopatu Polski z 25 września 2013 r. podzielające „troskę żydowskich gmin wyznaniowych oraz wyznawców islamu o zachowanie i realizację podstawowych praw wolności wyznania i kultu. Do nich należy również prawo do zachowania swoich obyczajów, w tym rytualnego uboju zwierząt.”

Naukowcy nie mogą się temu nadziwić i ubolewają nad losem zwierząt, wobec których jakoby „brak poszanowania jakichkolwiek zobowiązań moralnych” – pewnie ze strony wyznawców judaizmu, islamu, ale może i Episkopatu, który wystosował przecież wspomniane oświadczenie. I cóż tu można powiedzieć… Że naukowcy najpewniej nie znają zasad uboju rytualnego, nie mają pojęcia jakie wymagania stawiane są rzezakom, co i jak należy robić ze zwierzętami, aby zminimalizować ich cierpienie? Że w ogóle nie są im znane nakazy postępowania w stosunku do zwierząt, wynikające z zasad religii muzułmańskiej? Że hipokryzją trąci fakt sprzeciwu wobec uboju rytualnego, a brak protestu w sprawie np. polowań dla przyjemności – z jednej strony bezbronna łania bez żadnych szans na przeżycie, z drugiej myśliwy z nowoczesną bronią: gdzie tu są owe moralne zobowiązania?

Ofiara w islamie ma znaczenie szczególne, jest bowiem pełnym pokory aktem poświęcenia życia zwierzęcia w imię Boga – dla naszego ludzkiego istnienia. To rytuał, który uświęca ostateczną relację między człowiekiem a zwierzęciem. Podchodzimy bowiem z największym szacunkiem do każdego życia, także zwierząt. I wbrew wyobrażeniom panów naukowców, naszym obowiązkiem podczas uboju rytualnego jest jak największe zminimalizowanie cierpienia zwierzęcia. Przypomnijmy, że ubój religijny polega na jednokrotnym cięciu ostrym nożem, mającym na celu przecięcie tętnic szyjnych i natychmiastowe skrwawienie zwierzęcia. Właśnie jednokrotność cięcia i odpowiednia ostrość noża są czynnikami zmniejszającymi do minimum odczuwanie nieuniknionego bólu. Zwierzę błyskawicznie traci świadomość, a do czasu ustania czynności serca – czyli do rzeczywistej śmierci – nie wykonuje się żadnych czynności rzeźniczych.

Ubój tradycyjny polega natomiast na tym, że zwierzę najpierw poddawane jest brutalnemu i bolesnemu ogłuszeniu, m.in. prądem poprzez przyłożenie elektrod na głowie lub na głowie i ciele zwierzęcia, urządzeniem bolcowym penetrującym lub niepenetrującym, poprzez przemieszczenie kręgów szyjnych lub uderzenie w głowę, poprzez trucie tlenkiem lub dwutlenkiem węgla, albo prądem w kąpieli wodnej. Następnie dokonuje się równie brutalnego zarżnięcia. W rezultacie zwierzę dwukrotnie doświadcza maksymalnego stresu i bólu. Ogłuszenie nie zawsze jest w pełni skuteczne – wówczas sprawia się zwierzęta wpół żywe. Do takiej sytuacji nigdy nie dochodzi podczas uboju religijnego. Proszę… Podywagujmy sobie, ile w tym moralności, zła, braku poszanowania…

Ubój rytualny jest w tym wszystkim niejako rzeczą wtórną, chodzi bowiem o kwestionowanie prawa do wolności religijnej, prawa do zachowania własnych tradycji i zwyczajów. O zniszczenie tego, co przed tysiącleciami wydźwignęło ludzkość z mroku i skierowało na drogę rozwoju. Była zaś tym wiara w Boga. W oświadczeniu Prezydium KEP czytamy m.in. że Episkopat „podziela troskę żydowskich gmin wyznaniowych oraz wyznawców islamu o zachowanie i realizację podstawowych praw wolności wyznania i kultu. Do nich należy również prawo do zachowania swoich obyczajów, w tym rytualnego uboju zwierząt.”

Może dla niektórych osób właśnie to jest niewygodne?

Musa Czachorowski
Rzecznik prasowy Muftiego RP