Obok nas, wśród nas 5 stycznia 2015 roku

Chodząc ulicami naszych miast, z zasady nie zwracamy uwagi na to, kogo akurat mijamy. W tej różnorodności typów, strojów i fryzur trzeba naprawdę wyróżniać się czymś wyjątkowym, aby wzbudzić cudze zainteresowanie. A przecież obok nas – wśród nas – żyją ludzie różnego pochodzenia i różnej wiary, z bagażem doświadczeń, wielokroć całkiem jak z filmowego scenariusza. Ludzie, których życiowe historie, często pełne dramatyzmu, są częścią ich samych, ale też składają się na zapis naszej rzeczywistości. Jeśli je poznamy i postaramy się zrozumieć, to zyskamy niepowtarzalną szansę na rozszerzenie i wzbogacenie wiedzy nie tylko o innych, ale również o sobie samych oraz o czasach, w których przyszło nam istnieć.

Są w Polsce miasta, gdzie od dawna spotkamy się z etniczną różnorodnością. To chociażby Wrocław, w którym po wojnie zamieszkali wraz z Polakami między innymi Karaimi, Tatarzy, Ukraińcy, Łemkowie, Grecy, Żydzi, Niemcy. Ostatnie dziesięciolecia wzbogaciły tę mozaikę o przedstawicieli kolejnych nacji, tym razem o przybyszów, którzy dopiero chcą tutaj zapuścić korzenie: Arabów, Turków, Wietnamczyków. Oni wszakże dopiero zapisują rozdziały swoich, już tutejszych – polskich – dziejów. Wszystkie są niewątpliwie cenne i warte poznania. Nim to jednak nastąpi, sięgnijmy po książkę Anny Sobeckiej pt. „Kalejdoskop. Spotkania z mniejszościami narodowymi”, opublikowaną niedawno przez gdańskie Wydawnictwo „Oskar”.

Autorka przez kilkanaście lat zajmowała się tematyką mniejszości narodowych i etnicznych na antenie Radia Gdańsk. W swoich programach między innymi przedstawiała postaci z poszczególnych środowisk zamieszkujących Trójmiasto oraz Pomorze. Nagrane niegdyś rozmowy, niektóre po długotrwałych zabiegach i nakłanianiu, zostały uzupełnione i zaprezentowane w książce. Znalazło się w niej siedemnaście wywiadów – niczym w prawdziwym kalejdoskopie, co rozdział to nowa, pasjonująca historia ludzkiego losu, dziejów tragicznych i pięknych, świątecznych i powszednich, tworzących po prostu życie. Ale jakie!

Rozpoczyna ten kalejdoskop Władysław Zachariasiewicz, polski Ormianin z domieszką krwi angielskiej, rodem z dawnego województwa lwowskiego. Jeszcze przed wojną studiował w Krakowie, służbę wojskową odbywał w pułku strzelców podhalańskich stacjonującym w Cieszynie, potem podjął pracę w rozbudowującej się Gdyni. Zmobilizowany w sierpniu 1939 roku dostał się do niemieckiej niewoli i spędził ponad pięć lat w oflagu Woldenberg. Po uwolnieniu odnalazł w Krakowie swoją żonę, a później zajechali do Gdańska. Tam już pozostali na resztę życia. Co ciekawe, ostatni z opublikowanych w książce wywiadów jest także z Ormianinem, ale Gagik Parsamian, artysta-malarz, przybył do Polski z Armenii w roku 1994. Mieszka wraz z rodziną nieopodal Pruszcza Gdańskiego, maluje kwiaty, hoduje kwiaty i pewnie coraz bardziej stają się tutejszymi, polskimi Ormianami.

Równie pasjonująca jest chociażby opowieść Eugenii Firkowicz, Karaimki, której część rodziny pozostała po wojnie na terenie obecnej Litwy. Niewielu ich w ogóle: uważani są za najmniejszą mniejszość etniczną w Polsce. Mieszkają po kilka, kilkanaście osób m.in. w Gdańsku, Warszawie, Wrocławiu: w sumie około stu kilkudziesięciu osób. Latem każdego roku zjeżdżają się do litewskich Trok, gdzie znajduje się kienesa – jedyna ocalała karaimska świątynia. Ale mamy w „Kalejdoskopie” niezmiernie zajmujące losy Litwinów, Białorusinów, Ukraińców, Żydów, Niemców oraz Cyganów – w pewnych momentach podobne, chociaż każde naznaczone odmiennością, różne od siebie, tak jak różni są ludzie.

Na Pomorzu, m.in. w Gdańsku i Sopocie znaleźli nowe miejsce do życia również Tatarzy, mieszkający przed wojną na zachodnich kresach Rzeczypospolitej, zmuszeni do wyjazdu po zmianie granic. Anna Sobecka rozmawiała z trojgiem przedstawicieli tatarskiej społeczności Wybrzeża: Miriemą Walas, Tamarą Sokołowską i Maciejem (Musą) Konopackim. Polscy Tatarzy w większości znają dobrze te nazwiska. Miriema Walas z domu Bohdanowicz, a rodem z Wilna, zmarła w roku 2008, licząc sobie lat właściwie sto, z których siedemdziesiąt sześć spędziła w Gdyni. Tamara Sokołowska, córka Hassana i Heleny Konopackich, urodziła się w roku 1913 w dalekiej Kałudze nieopodal Moskwy. Nim znalazła się w Sopocie, przebywała w Wilnie oraz Bydgoszczy. Zmarła w wieku 91 lat i pochowana została w kwaterze muzułmańskiej cmentarza w Gdańsku-Srebrzysku. Kolejnym z tej znamienitej tatarskiej trójcy jest Maciej (Musa) Konopacki, brat Tamary Sokołowskiej, rocznik 1926. Urodził się w Wilnie, po wojnie osiadł z rodzicami w Bydgoszczy, by w drugiej połowie lat 50. przenieść się do Sopotu.

Są to jednak zaledwie sygnalne informacje, bo dopiero czytając wywiady z Miriemą Walas, Tamarą Sokołowską i Maciejem Konopackim dowiemy się bardzo wielu ciekawych rzeczy o tatarskim przedwojennym życiu, późniejszym wędrowaniu i wrastaniu w nowe miejsca. Cała książka zresztą stanowi niezmiernie interesujący przyczynek do naszych – wspólnych – wieloetnicznych i wielowyznaniowych polskich losów. Warto ją przeczytać. Polecam.

Anna Sobecka, Kalejdoskop. Spotkania z mniejszościami narodowymi, Wydawnictwo Oskar, Gdańsk 2014, ISBN 978-83-63709-88-4

www.wydawnictwooskar.pl
sklep internetowy: www.maszoperia.org

Musa Czachorowski