Oddając hołd pamięci… Niedziela, 18 września 2016 roku

Minęło 100 lat od odejścia Aleksandra Sulkiewicza, wzoru Tatara, Polaka i muzułmanina – nieomal 1/6 tatarskiej historii w Rzeczpospolitej. Pamiętając o tym, starałam się uzupełnić swoją wiedzę o nim, przekazać ją najbliższym i zaplanować uczestnictwo w ceremonii żałobnej w niedzielne południe 18 września br. na Powązkowskim Cmentarzu Wojskowym w Warszawie. Jej inicjatorem był mufti Tomasz Miśkiewicz oraz Najwyższe Kolegium Muzułmańskie MZR w RP.

Przy mauzoleum naszego Bohatera spotkali się polscy Tatarzy z rejonu białostockiego i gdańskiego oraz kilkoro muzułmanów z innych miast Polski. Ustawiliśmy się w półkolu, aby przed nami stał mufti Tomasz Miśkiewicz z imamami, a także osoby składające wieńce, z tym najpiękniejszym, najbardziej okazałym z biało-czerwonych goździków z napisem na wstędze „W setną rocznicę śmierci Aleksandrowi Sulkiewiczowi – polscy Tatarzy i Muzułmański Związek Religijny w RP”

Czterech strzelów ze Związku Strzeleckiego Rzeczypospolitej objęło honorową wartę po obu stronach steli. Tuż obok stał również przedstawiciel Strzelców w charakterystycznym mundurze Marszałka Piłsudskiego. Po złożeniu wieńca mufti odczytał przemówienie na temat Bohatera dnia. Dopełnieniem był krotki rys z nieznanej historii życia tegoż, który przeczytała Emilia Ziółkowska z Białegostoku. Modlitwę rozpoczętą przez muftiego przejął imam Mirza Galid, który „pieł” surę Jasin, następnie kontynuował Ramil Khayrov przy wtórze zgromadzonych na czele z muftim. Tatarska modlitwa była momentem bardzo wzniosłym i wzruszającym. Na zakończenie krótką mowę wygłosił towarzyszący grupie senior Piłsudczyków, a wiązankę kwiatów w imieniu Strzelców złożyła trójka młodych ludzi. Przed opuszczeniem miejsca uroczystości zrobiliśmy przed mauzoleum wspólne zdjęcie.

Jaką wspaniałą pamięć z historii przywiódł Polsce Aleksander Sulkiewicz.  Urodzony w 1867 r. na Suwalszczyźnie, syn rotmistrza Aleksandra i Rozalii Kryczyńskiej, praprawnuk kniazia Jałoira z Chanatu Zawołżańskiego (1412). Szczycił się swoim pochodzeniem i wyznaniem i starał żyć według ich najlepszych wskazań. Patriotyzm i umiłowanie wolności było jego największą cecha. Jako działacz II Proletariatu wraz z innymi przedstawicielami naszej społeczności utrzymywał współpracę polityczną z Józefem Piłsudskim. Pracując w komorze celnej na granicy rosyjsko-pruskiej oceniany był przez Marszałka jako największy kurier niepodległościowej literatury. W roku 1893 w Wilnie podczas I Zjazdu PPS zbliżyli się bardzo z późniejszym Marszałkiem. Dzięki niemu Józef Piłsudski został uwolniony z petersburskiego więzienia i udał się do Tallina, a później na Polesie.

Jako działacz PPS stal się poważnym redaktorem pisma „Robotnik” oraz wykładowcą na kursach szkół bojowych. W Krakowie zajął się działalnością społeczno-polityczną i wydawnictwami – podręcznikami wojskowymi dla Związku Strzeleckiego. Podczas I wojny światowej został wysłany przez Departament Wojskowy Naczelnego Komitetu Narodowego z misją polityczną w głąb Rosji. W roku 1916 zaciągnął się ochotniczo do Legionów Polskich i był żołnierzem 4 kompanii 1 batalionu 5 Pułku Piechoty. 18 września 1916 roku pod Sitowiczami nad Stochodem na Wołyniu kula rosyjska przeszyła mu serce, gdy udzielał pomocy rannemu koledze, porucznikowi Kocowi. Na grobie bohatera towarzysze broni postawili skromny słup z półksiężycem.

Zgodnie z życzeniem Marszałka Piłsudskiego 8 listopada 1935 roku odbyła się wielka uroczystość przywiezienia prochów Sulkiewicza na Warszawskie Powązki. Była to uroczystość państwowa całej naszej społeczności. W czasie tej ceremonii generał Śmigły-Rydz udekorował trumnę spoczywającą na lawecie Orderem Virtuti Militari. Uczestnikami pochówku był ze strony tatarskiej mufti dr Jakub Szynkiewicz wraz z towarzyszącymi mu wszystkimi imamami Rzeczypospolitej, delegaci-współplemieńców oraz Oddział Tatarski Związku Strzeleckiego z Nowogródka, któremu patronował nasz Bohater.

My, zgromadzeni w tym tle, mięliśmy poczucie dumy, tym bardziej, że równocześnie w błękicie nieba przesuwały się małe kształtne chmurki, które jakby chciały powiedzieć, iż niosą tę modlitwę do Najwyższego. Może więc usłyszał ją też nasz Żołnierz?

Napisała Dżemila Smajkiewicz-Murman, wnuczka imama wileńskiego i gdańskiego Ibrahima Smajkiewicza, wzorując się na jego relacji oraz zdjęciach z uroczystości żałobnej w r. 1935.

Fot. Krzyszfof Mucharski i Barbara Pawlic-Miśkiewicz