Ponad nimi tylko niebo Piątek, 30 września 2016 roku

23 września br. w gościnnych murach wrocławskiego Klubu Muzyki i Literatury, miejscu spotkań artystycznych z kilkudziesięcioletnią tradycją, odbył się wieczór poezji polskotatarskiej. Okazją do tego wydarzenia było ukazanie się tomiku „Tylko niebo”, składającego się z „Wierszy szamańskich Selima Chazbijewicza oraz „Wierszy stepowych” Musy Czachorowskiego, wydanego sumptem Inicjatywy Wydawniczej Çaxarxan Xucalıq przy współudziale Najwyższego Kolegium Muzułmańskiego MZR w RP. Obaj autorzy publikują od dawna, są obecni w życiu swojej wspólnoty, jednak dopiero zestawienie ich wierszy we wspólnym tomiku pozwala powiedzieć z całą stanowczością: tak, to poeci tatarscy, albo, żeby zachować jeszcze poprawność semantyczną – polskotatarscy.

Wrocławskie spotkanie poprowadził Robert Błaszak, także parający się poezjowaniem, a i pozostający blisko z tatarską tematyką. Jego firma drukuje bowiem m.in. „Przegląd Tatarski”, „Rocznik Tatarów Polskich” oraz wiele wydawnictw Muzułmańskiego Związku Religijnego. Po przedstawieniu bohaterów wieczoru padło pytanie o ich twórczość; o to, co powoduje, że jest ona właśnie taka, i co, zarówno dla samych autorów, jak i dla jej odbiorców, wynika, czy też ma z niej wynikać. „Świadomość tworzy moją etniczność” mówi w swoich wierszach Selim Chazbijewicz: przywołuje ją szamańskimi zaklęciami, obcowaniem z tym, co niewidzialne a obecne, oraz z tym, czego nie możemy dotknąć, ale czujemy w sobie, obok siebie. Poeta wzywa niejako do zasłuchania się w swe wnętrze, w pierwotność świadomości, która następnie określa tożsamość własną.

Musa Czachorowski odwołując się do świadomości, przywołuje doznania bardziej namacalne, fizyczne: jurty, konie, przemieszczanie się po stepie w zmieniającym się czasie; czasie, który i nas wprawdzie zmienia, ale pewne zjawiska pozostawia wciąż takie same. „Odchodzimy i powracamy […] zawsze tacy sami, niezmienni w pamięci i trwaniu […]” Oznajmia z całą mocą: „Oto my, Tatarzy!” Są to wiersze afirmujące tatarskość w całej jej rozciągłości, wzywające do zaakceptowania oraz rozwijania dziedzictwa, budującego naszą tożsamość tu i teraz. Skończmy z opowieściami, jak to słowiańszczyzna Tatarów obłaskawiła. Mamy swoją historię, swoją kulturę, swoją własną przyszłość, zdaje się mówić poeta – czas „[…] abyśmy wzlecieli na orlich skrzydłach […] pognali w dal. W słońce!”

Wiersze Musy Czachorowskiego i Selima Chazbijewicza są odmienne w zapisie, w zewnętrznej amplitudzie uczuć, ale jednakie w budowaniu, czy też we wzywaniu do budowania tatarskiej świadomości. Z różnych stron zmierzają do wspólnego celu, którym jest właśnie tatarskość. Wrocławskie spotkanie pokazało, że nie samymi kołdunami żyją nasi Tatarzy. Niech rzeczywiście otworzy się przed nimi wszechświat, jak czytamy w jednym z wierszy.

Paraska Nalewajko