Rozmowa z Muftim Tomaszem Miśkiewiczem 10 grudnia 2006 roku

Na papieską wizytę w Turcji świat patrzył także przez pryzmat dialogu islamsko-chrześcijańskiego, a nawet szerzej, w kontekście relacji islam-Zachód. Czy świat islamu, podekscytowany wypowiedzią w Ratyzbonie, po tej wizycie spojrzy na Benedykta XVI inaczej?

– Stosunki między Watykanem a światem muzułmańskim na pewno będą ocieplone. Muzułmanie bardzo przychylnie i ciepło przyjęli gesty Benedykta XVI. Szczególnie należy pod kreślić, że jest to drugi papież, który wszedł do meczetu, który uczestniczył tam w modlitwie. Myślę, że będzie to duży przełom, relacje chrześcijańsko-muzulmańskie polepszą się, zaś dialog – pogłębi. Najważniejsze, że odstąpiono od słów, jakie Benedykt XVI wypowiedział w Ratyzbonie i przystąpiono do dialogu w duchu bardziej dalekowzrocznym. Myślę, że wizyta Benedykta XVI jest bardzo owocna. Społeczeństwo muzułmańskie dostrzegło w papieżu chęć przy jaźni, braterstwa i wspólnego działania na rzecz pokoju i rozwiązywania konfliktów. Każde takie spotkanie daje dużo do myślenia, skłania do refleksji. To była wizyta na bardzo dobrym poziomie i można rozpocząć dalszy etap dialogu chrześcijańsko-muzułmańskiego, ażeby kroczyć drogami Jana Pawła II.

Tym bardziej, że dialog przestaje być dziś kwestią eksperckich spotkań teologów czy intelektualistów, lecz niejako wymusza go współczesny świat, w którym na ogromną skalę mieszają się religie i kultury.

– Oczywiście. Muzułmanie mieszkają dziś na wszystkich kontynentach. We wszystkich krajach, gdzie są mniejszości chrześcijańskie lub tam, gdzie muzułmanie są tą mniejszością, tam nasuwa się ów praktyczny dialog. Najważniejszy jest szacunek dla kultury i religii drugiego człowieka, akceptacja wynikająca ze świadomości, iż każdy jest człowiekiem i należy go uszanować. Oczywiście powinno się także rozwijać dialog między największymi religiami, głowami Kościołów, związków wyznaniowych. Kiedy bowiem społeczeństwa widzą przywódców obok siebie, to widzą w tym bardzo dużo ciepła i dobrych relacji.

Gdyby papież miał tu wkrótce powrócić, to na ulicy nie pojawiłyby się chyba karykatury papieża i patriarchy przedstawiające ich jako ciemne siły ani też główny imam nie powiedziałby już teraz, że Benedykt XVI ma nienawiść w sercu…

– Na pewno. Trzeba przy tym pod kreślić, że grupki protestujące przeciwko papieżowi były bardzo nieliczne. Wizyta Benedykta XVI załagodziła sytuację zrodzoną po wykładzie w Ratyzbonie. Podkreślałem przed przyjazdem papieża, że medialną wrzawę, jaka wówczas rozgorzała, należy uspokoić szukając wyjaśnień teologicznych w rozmowie obydwu stron. I tak się stało. Podczas spotkania z papieżem, wielki mufti Turcji nawiązał do tego tematu, jednak papież nie podjął go wprost, ale spojrzał dalej proponując refleksję na temat tego, co można uczynić dla dialogu, poszanowania człowieka i religii. I o to właśnie chodzi. Myślę, że społeczność muzułmańska zapomni o tym, co papież powiedział w Ratyzbonie, a gesty, które zostały wykonane przez Benedykta XVI w Błękitnym Meczecie, kiedy stanął twarzą w kierunku Mekki, dotknął Koranu i wysłuchał kilku wersetów tej Księgi – to jest coś, co przybliża. To są gesty, które pokazują muzułmanom, że Benedykt XVI nie jest wrogiem islamu. 1 to jest najważniejsze.

A jak ocenia mufti artykułowane dziś dość często obawy chrześcijan, którzy upatrują w ekspansji islamu – rozumianej choćby czysto demograficznie – zagrożenia dla przyszłej tożsamości kontynentu europejskiego?

– Ta kwestia jest bardzo przesadzona. Muzułmanie mieszkają w Europie od dawien dawna, przeważnie jako mniejszość. Ani na naszym kontynencie, ani na innym, gdzie nie są obecnie większością, muzułmanie nie zyskają większości, zaś religia islamu nie będzie religią wiodącą. A nawet gdyby tak się stało, to nie sądzę, żeby muzułmanie zrobili komukolwiek jakąś przykrość. To są tacy sami ludzie, chcą dobra i pokoju dla społeczności w których żyją. Nie ma tu żadnych podstaw do obaw. Uważam, ponadto, że nie powinno się o tym dyskutować w laki sposób, dlatego, że hamuje się dialog i wspólne relacje, bowiem zaczyna się obawa. Owszem, w krajach Europy Zachodniej, w Anglii czy Niemczech liczba muzułmanów sięga kilku milionów. Należy jednak podkreślić, że wywodzą się oni z różnych kultur: z Azji, z Półwyspu Arabskiego, z Afryki. Bardzo szybko jednak aklimatyzują się w danym społeczeństwie. Potrzeba też czasu, żeby społeczeństwo ich zaakceptowało. Spójrzmy na Polskę: muzułmanie mieszkają tu od 600 lat i zawsze uczestniczyli we wszystkich wojnach w obronie kraju, służyli jako obywatele. Myślę, że konieczne jest takie właśnie spojrzenie; że muzułmanie także chcą osiąść w krajach zachodnich i być ich obywatelami.

Jednak obawy co do przyszłości Europy biorą się stąd, że w krajach, gdzie muzułmanie liczebnie dominują, wyznawcy innych religii nie cieszą się – delikatnie rzecz ujmując – taką swobodą jak muzułmanie w tej właśnie Europie Zachodniej.

– Trzeba zauważyć, że kraje zachodnie są bardzo zlaicyzowane. Na wet jeśli ktoś przyznaje się do chrześcijaństwa, to większość takich osób nie praktykuje. Polska należy do wyjątków. W krajach zachodnich, w których muzułmanów jest po kilka milionów, nie uniknie się niektórych spraw, jak np. praktyk religijnych. Muzułmanie są bardzo przywiązani do praktyk, modłów, do piątku jako święta, do swojej kultury, zachowania. Nie można im tego zabronić. Nikt nie zabrania chrześcijanom mieszkającym w Europie praktykowania ich religii – to zależy od człowieka.

Szerokim echem odbiły słowa tureckiego premiera, który zapewniał iż podczas spotkania z Benedyktem XVI papież przychylnie odniósł się do ewentualnej akcesji Turcji do Unii Europejskiej. Ale czy zwykłym tureckim muzułmanom tak naprawdę zależy na włączeniu ich kraju do Unii?

– Często podróżuję do tego kraju i z moich rozmów z Turkami wynika, że podchodzą oni do tego bardzo różnie. Podobnie zresztą, jak to było w Polsce przed jej wejściem do UE. Ale słowa akceptacji ze strony papieża oznaczają zmianę spojrzenia Watykanu, czy też Benedykta XVI, który jako kardynał opowiadał się przeciwko wejściu Turcji do Unii. Jednak osobiście nie sądzę, żeby Turcja do Unii Europejskiej weszła.

Dlaczego?

– Unia obawia się ekspansji Turków na Europę. To ponad 70-milionowy kraj praktykujących, przeważnie, muzułmanów. Byłby to więc jedyny muzułmański kraj tej wspólnoty i to właśnie budzi obawy Unii.

Rozmawiał Tomasz Królak
Wiadomości Kai nr 49
10 grudnia 2006