Tragedia Krymskich Tatarów 15 grudnia 2014 roku

Nie minął nawet rok, a dokonana przez Rosję bezprawna aneksja Krymu jakby zatraciła swój dramatyzm – nad tym aktem międzynarodowego rozboju świat roztoczył cichutko zasłonę milczenia… Krym, Tatarzy… Kogo to obchodzi…

Przypomnijmy więc, że Tatarzy są rdzenną ludnością Krymu, od wieków represjonowaną początkowo przez carat, a później przez bolszewicką jaczejkę. 18 maja br. obchodzili 70. rocznicę ludobójczej deportacji, podczas której zginęła blisko połowa ludności. Przez dziesięciolecia podlegali bezwzględnym represjom bolszewickiego reżimu. Ograniczone prawo osiedlania się na rodzinnej ziemi uzyskali dopiero po upadku imperium. Krym znalazł się w granicach państwa ukraińskiego, jednak przez ponad dwadzieścia lat rząd Ukrainy nie potrafił unormować ich sytuacji. Zdeterminowani Tatarzy Krymscy chcieli w pokojowy, obywatelski sposób ułożyć swoje stosunki z zarówno z administracją rządową, jak i mieszkającymi na półwyspie Rosjanami. Niestety, uniemożliwiła to rosyjska agresja.

Tatarzy znowu poczuli się zagrożeni w swym fizycznym istnieniu. Ci najbardziej narażeni na rosyjskie represje wyjechali do Polski, będącej zawsze krajem bliskim Krymowi. Uwierzyli, że w naszym demokratycznym kraju znajdą bezpieczne schronienie dla siebie i swych rodzin. Deklarowały to zresztą wszem i wobec polskie władze, ponoć gotowe przyjąć nawet kilkanaście tysięcy uchodźców. Także polska społeczność tatarska, skupiona w Muzułmańskim Związku Religijnym, szykowała się do niesienia pomocy pobratymcom. Wbrew oczekiwaniom do Polski przyjechało tylko kilkadziesiąt osób, które zostały rozlokowane w ośrodkach dla uchodźców, między innymi w Czerwonym Borze, Białymstoku, Horbowie i Bezwoli.

Polscy Tatarzy nawiązali kontakty z uciekinierami z Krymu, wysyłali im paczki, odwiedzali w ośrodkach, zapraszali do siebie. Z ramienia Muzułmańskiego Związku Religijnego działaniami tymi kieruje Lilla Świerblewska. Z wielkim zaangażowaniem organizuje wszechstronną pomoc dla krymskich współbraci. Utrzymuje kontakt z trzynastoma rodzinami liczącymi 72 osoby. Sześć rodzin mieszka w wynajętych mieszkaniach w Białymstoku, siedem pozostaje w ośrodkach dla uchodźców. Lillę wspomagają podlascy Tatarzy, między innymi Irena Bazarewicz, która uczy tatarskie dzieci języka polskiego i pomaga w znalezieniu dla nich szkół, Aleksander Bazarewicz, Anna i Krzysztof Mucharscy, rodzina Jabłońskich, Lejla Majewska, Klara Janglajew i wiele innych osób, prowadzących zbiórki darów, wysyłających paczki itd. Wszystkie te przedsięwzięcia wspiera mufti Tomasz Miśkiewicz, w miarę możliwości włączając się w nie osobiście.

W ramach pomocy wyposaża się mieszkania w łóżka i inne meble, pościel, naczynia kuchenne i stołowe, odzież, artykuły szkolne, spożywcze, chemiczne i kosmetyczne. Zorganizowano naukę języka polskiego oraz lekcje religii, polscy i Krymscy Tatarzy wspólnie obchodzą nie tylko muzułmańskie święta: Ramadan Bajram, Kurban Bajram, Nowy Rok Hidżry oraz Dzień Aszura, ale również Święto Niepodległości Polski. Muzułmański Związek Religijny współpracuje w tym zakresie z Fundacją Edukacji i Twórczości, Caritasem i Bankiem Żywności. Pomocą służą ponadto pracownicy socjalni pracujący w ośrodkach dla uchodźców. W maju Muzułmański Związek Religijny utworzył osobne konto, na które można wpłacać pieniądze na pomoc Krymskim Tatarom. Wpływy pochodzą z całej Polski, między innymi z Białegostoku, Poznania, Łodzi, Krakowa, Bielska-Białej, Szczecina, Wrocławia oraz Puław.

Niestety, okazuje się, że zagrożenie utratą życia za działaniach w imię obrony Krymu wcale nie stanowi powodu dla otrzymania zgody na pobyt w Polsce. Dwom rodzinom odmówiono przyznania statusu uchodźcy, pobytu tolerowanego oraz ochrony uzupełniającej. Dwie kolejne otrzymały pierwszą odmowę. Pozostałe czekają w niepewności na urzędowe decyzje: będą mogli zostać, czy też trzeba będzie wyjechać? Jeśli wyjechać, to gdzie? Przecież nie na zagarnięty przez Rosję Krym, prosto w ręce bezwzględnego reżimu, który przecież zmusił ich do ucieczki z rodzinnej ziemi. A tyle było rządowych obietnic, tyle zapewnień o gotowości przyjęcia w Polsce nawet kilkunastu tysięcy uchodźców. Jak wytłumaczyć, zwłaszcza krymskim dzieciom, które już tak dobrze mówią po polsku i znają nawet polski hymn – które wreszcie poczuły się bezpieczne, że były to jedynie czcze słowa… Przed wiekami władcy Korony i Litwy osiedlali na swych ziemiach tysiące Tatarów – dzisiaj w naszym europejskim, demokratycznym kraju nie ma miejsca dla kilkudziesięciu udręczonych bezbronnych ludzi… Może byłoby lepiej w ogóle nie wpuszczać ich do Polski?

Najwyższe Kolegium Muzułmańskie MZR